w poszukiwaniu podkładu idealnego vol.2 ~ Chanel, Les Beiges

„Niewidoczny podkład zdobi cerę naturalnym zdrowym blaskiem, nadając jej tak promienny wygląd, jakby cały dzień spędziła na świeżym powietrzu. […] Zapewnia doskonały efekt makijażu: naturalny blask”.

2016-04-24-11

Tak reklamuje swój produkt, podkład Les Beiges, firma Chanel. Jak czytam resztę opisu tego kosmetyku to zaczynam się zastanawiać, czy coś z moją skórą jest nie tak, czy marketingowiec trochę popłynął…:)

„[…] Cera jest wygładzona i podkreślona transparentnym makijażem o delikatnym wykończeniu. Staje się ożywiona, świeża i promienna – jak po spacerze na świeżym powietrzu”. I seroiusly doubt it!

Przede wszystkim, na mojej buzi jest widoczny, i to nawet dosyć. Z godziny na godzinę jest coraz gorzej. Nakładałam gąbeczką mniejszą ilość, większą ilość i nie miało to większego znaczenia. Po prostu od razu widać, że mam „tapetę” na twarzy. Wykończenie ma bardziej idące w stronę matu, płaskie, więc nie wiem, gdzie szukać tego blasku.

Faktycznie, formuła jest dość lekka i nie czuć go na twarzy. Jednak co z tego, jak podkreśla każdą suchą skórkę i wchodzi w każdą bruzdkę (bo typowych bruzd czy zmarszczek jeszcze nie mam). Po paru godzinach na nosie i brodzie mam ciastko.

Krycie jest również średnie, o wiele lepszy jest pod tym względem Diorskin Forever czy Shiseido Synchroskin.

Podsumowując – no cóż… podkład-średniaczek, oczywiście w mojej skromnej ocenie.

chanel-les-beigesles-beiges_4

swatch: (za chiny nie pamiętam, co to za numer, ale chyba 20 :)

2016-04-24-11-42-11

Reklamy

w poszukiwaniu podkładu idealnego ~ Dior Forever

Która z Was poszukuje swojego podkładu idealnego, ręka w górę! :)

Jeżeli już znalazłyście i cieszycie się tym odkryciem to serdecznie Wam gratuluję i niemiłosiernie zazdroszczę…Przetestowałam już dziesiątki różnych podkładów i mimo że mam, powiedzmy, dwóch-trzech faworytów, to ciągle brakuje mi tego jednego jedynego w swojej kolekcji :)

diorskin

diorskin_

Ostatnio miałam możliwość przetestowania nowej wersji podkładu Dior Forever. Podkład występuje w dość bogatej wersji kolorystycznej. Ja miałam na buzi kolor 10, 12 i 20. Najbardziej pasował mi kolor pośredni. Był dość jasny i o lekko brzoskwiniowym odcieniu. „Dziesiątka” wydawała mi się za różowa i za ciemna.

dior-forever-swatches-comparison

Słyszałam na jego temat bardzo dobre opinie i mogę stwierdzić, że nie były przesadzone. Ten podkład jest NAPRAWDĘ DOBRY! Ma fajne, mocne krycie, półmatowe wykończenie a cera wygląda na zdrową i wypoczętą po jego nałożeniu.

Co najważniejsze, nie podkreślił suchych skórek, nie powchodził w zmarszczki i jest mało widoczny na skórze.

Ja mam zawsze największy problem z tym, jak podkład wygląda po wielu godzinach noszenia. Na początku jest świetnie, buzia wygląda cacy. A późnym popołudniem, z reguły, jak oglądam siebie w sztucznym świetle to widzę nieestetyczna tapetę zważoną tu i ówdzie (szczególnie nos)…masakra. I nie wiem, czy to wina kremu, czy podkładu, czy pudru… A tu proszę…elegancja francja. Dior Forever po 10 godzinach wygląda prawie jak Dior Forever zaraz po nałożeniu ;) Trwałość też jest niezła, bo zszedł tylko trochę na brodzie i co najważniejsze, nie powchodził w ogóle w zmarszczki przy ustach, co często się u mnie dzieje.

Podsumowując – jest to naprawdę dobry produkt, na mocne 4+!

diorskin-forever-on-face

 

 

test długotrwałości podkładów ~ MAC Prolongwear vs. Clarins Everlasting+

Lato zbliża się wielkimi krokami, a co za tym idzie – szukamy kosmetyków, które nie spłyną nam z twarzy ani nie zważą się podczas upalnego dnia.

Dzisiaj porównam dwa podkłady, które miałam okazję testować w największe zeszłoroczne upały. Dlaczego piszę o nich dopiero dzisiaj? Niech to pozostanie zagadką a teraz zapraszam do lektury :)

mac vs clarins packaging

MAC Prolongwear Foundation (NC15):

Podkład o naturalnym wykończeniu, który niestety był widoczny na buzi (w naturalnym świetle, bo na zdjęciu wyszedł bardzo ładnie). W miarę upływu czasu był coraz bardziej zauważalny. Podkreślał suche skórki (widać na zdjęciu w okolicach nosa). Nakładało się go dość tempo. Krycie miał średnie, ciężko się je budowało. A co najważniejsze – schodził z twarzy dość szybko, więc nie był z niego aż taki longwear. Tak, jak wspomniałam, testowałam go w naprawdę upalne dni, więc może w innych warunkach zachowałby się bardziej poprawnie.

mac prolongwear foundation

Clarins Everlasting + (103):

Miał fajną konsystencję i pozostawiał satynowe wykończenie. Bardzo ładnie wyglądał na twarzy, nie wchodził w pory. Jednak również podkreślił suche skórki (te same w okolicy nosa :). Tak, jak poprzednik daje średnie krycie, które jednak można ładnie podbudować bez obawy uzyskania maski na twarzy. Niestety też nie należał do długodystansowców, bo po ok. 6 godzinach zaczął schodzić z buzi i zbierać się w niektórych miejscach.

clarins everlasting +

i ta nieszczęsna sucha skórka ;)

sucha skórka

swatche:

collage mac vs clarins+

bonus:

MAC Face & Body:

Ten podkład najbardziej przypadł mi do gustu pod względem trwałości. Wprawdzie testowałam go nie w upały a podczas wesela, a to prawie to samo ;) Gdyby nie bardzo małe krycie, byłby idealny. Dlaczego? Bo jest w sumie nie do ruszenia a do tego pięknie prezentuje się na twarzy. Daje bardziej „mokre” wykończenie, nie zawiera SPF, więc świetnie nadaje się dla panien młodych. Teraz wiem, że w tamtym okresie (a było to ok. 2 lata temu) nakładałam go w nieodpowiedni sposób i dlatego dość szybko się go pozbyłam. Mądrzejsza o odpowiednią technikę, chyba zakupię go ponownie i nie będę się z nim rozstawała przez całe lato :)

A jakie są Wasze ulubione trwałe podkłady?