Clinique Self Sun, Body tinted lotion

Lubię zdrową opaleniznę, ale ze wzgledu na to, że jestem absolutnym bladziochem opalam się z wielkim trudem.

I tu z pomocą przychodzą nam, bladolicym, samoopalacze. Szczerze mówiąc, nigdy za bardzo nie przepadałam za tego typu specyfikami ze względu na zapach i smugi, jakie potrafiły zostawić.

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce Self Sun, Body tinted lotion firmy Clinique.

clinique self sun

 

Brązowy żel zamknięty w ładnej plastikowej tubce. Miał dobre opinie, więc postanowiłam dać mu szansę.

Jak już wspomniałam, żel jest barwiony, co daje nam pewną kontrolę podczas jego nakładania.
Samoopalacz aplikuje się bardzo przyjemnie i bezproblemowo. Mniej przyjemnie zaczyna się robić po ok. godzinie od nałożenia. Dla mnie, osobiście, jego zapach jest wręcz trudny do zniesienia, ale przecież nie każdy jest wrażliwy na tego typu atrakcje ;)

Co do efektu ~ warto jest trochę pocierpieć, bo Clinique funduje nam piękną, delikatnie złocistą opaleniznę. Ja z reguły po dwóch, trzech dniach ponownie aplikuję żel dla wzmocnienia efektu. Nie radzę nakładać go zbyt późno wieczorem, bo na bank obudzimy się z zaciekami.

A tak wygląda odcień mojej skóry po jednej aplikacji:

clinique self sun

 

Zdecydowanie lepiej:)
Clinique jest też jednym z najtańszych wysokopółkowych produktów samoopalajacych. Zapłacimy za niego ok. 100 zł.  Jest też bardzo wydajny.