moje dwa tuszowe rozczarowania

Na rzęsach lubię efekt teatralny. Publika ma bić brawo ;) Tak już mam. Muszą być mega pogrubione i dosyć wydłużone. Mam trzy swoje typy, ale co jakiś czas sprawdzam nowości.

Dzisiaj słów parę o dwóch wysokopółkowych tuszach, które nie do końca podołały obietnicom producentów a ci obiecywali efekt WOW.

too faced & ysl mascaras

Na pierwszy ogień rzucam maskarę YSL Mascara Volume Faux Cils w nowej wersji (wersja mini). Szczoteczkę ma klasyczną,  dość cieńką, ale odpowiednio zbitą. W każdym bądź razie obiecującą wiele.

ysl faux cils new version

Niestety z efektem „sztucznych rzęs” ten tusz ma niewiele wspólnego. Po pierwsze, daje bardzo naturalny efekt i to nawet przy dwóch warstwach. Trochę się rozmazuje. Duży plus przyznaję za bardzo ładne rozdzielenie i brak sklejania rzęs. Fanki delikatnego makijażu oczu będą bardzo zadowolone.

ysl faux cils new version

Drugi produkt to tusz Too Faced, Better Than Sex.

Ta maskara szczoteczkę ma już bardziej fantazyjną. I dzięki temu na oku uzyskamy naprawdę ładny wachlarz rzęs. Jednak ten tusz, w przeciwieństwie do poprzednika, skleja rzęsy a do tego nieładnie się osypuje i rozmazuje. Gdyby nie te mankamenty byłby bliski ideału.

too faced better than sex

a tak wygląda Too Faced na rzęsach:

too faced better than sex_

A jakie są Wasze największe rozczarowania „tuszowe”?

Reklamy

w poszukiwaniu tuszu idealnego vol. #7 ~ Lancome Hypnose Star

lancome hypnose star

Tusz Lancome Hypnose Star znajduje się w pierwszej trójce moich ulubionych maskar.

Ma fajną szczoteczkę, która łapie każdy włosek i pięknie pogrubia, wydłuża oraz rozdziela. Dwie warstwy wystarczą, żeby wyczarować teatralny wygląd rzęs (a moje są dosyć liche). Gdyby nie fakt, że na moim oku (a raczej pod) się rozmazuje, byłaby idealna. Trochę mnie to denerwuje, że muszę co jakis czas sprawdzać, czy nie wyglądam jak panda:)

lancome hypnose star2

Polecam wszystkim lubiącym wyrazisty wygląd rzęs.

lancome hypnose star1
collage lancome hypnose star

nowość od Eveline ~ tusz X-Treme Noir

Niedawno na stoisku Eveline pojawił się nowy tusz do rzęs tej marki ~ X-Treme Noir. Z reguły nie kupuję kosmetyków w ciemno, ale nowość za niecałe 14 złotych od razu wylądowała w moim koszyku :)

2015-03-21 11.23.49

Kosmetyk ma, według obietnic producenta, maksymalnie pogrubić oraz wydłużyć nasze rzęsy nadając im kolor głębokiej czerni.

Coż, po tanich maskarach nie spodziewam się cudów, ale ta posiada bardzo fajną szczoteczkę i byłam ciekawa, czy uzyskam nią podobny efekt, jak w przypadku jednego z moich ulubionych tuszy do rzęs.

Szczoteczka jest w formie stożka i wygląda prawie tak samo, jak u Lancome Hypnose Star.

eveline x-treme noir

Co mi się podoba w tym tuszu to to, że szczoteczka nabiera wręcz minimalną jego ilość, może trochę nawet za mało. Nie wiem, czy to akurat jest kwestia poszczególnych opakowań, ale wylot maskary jest dość mocno zwężony. Dzięki temu nie ubrudzimy całego oka produktem, ale z drugiej strony trzeba troszkę użyć siły, żeby umieścić szczoteczkę ponownie w opakowaniu.

Co do działania: Rzęsy są faktycznie ładnie podkreślone, wydłużone i mają głęboki kolor. Tusz nie skleja, wręcz przeciwnie, bardzo ładnie rozdziela rzęsy. Ja jestem fanką spektakularnych efektów :) i według mnie ta maskara daje dość naturalny efekt, nawet przy dwóch warstwach.

eveline x treme noir collage

Przy tak niskiej cenie jest to naprawdę świetny tusz, który się nie kruszy i nie rozmazuje. Good job, Eveline! :)

Polecam!