It’s potent! No, it’s NOT!

Nie przepadam za stosowaniem kremów pod oczy. Sama czasem dziwię się czemu. Może dlatego, że wszystkie produkty tego typu, które do tej pory stosowałam nie rózniły się w działaniu od zwykłych kremów do twarzy.

Wraz z pudełkiem GlossyBox trafiła mi się próbka kremu pod oczy firmy Benefit ~ It’s Potent!

benefit it's potent

Obietnice producenta były bardzo zachęcające. Krem miał rozjasniać cienie pod oczami i działać przeciwzmarszczkowo. Ze względu na moje fiolety, po przeczytaniu opisu oczyma wyobraźni widziałam, jak sie ich pozbywam raz na zawsze.

Niestety, nic z podobnych rzeczy się nie wydarzyło.

Krem używałam przez miesiąc, dwa razy dziennie. Jedyne, co mogę przyznać to to, że delikatnie rozjaśnił okolicę oczu, ale nie zniwelował cieni. Przynajmniej nie moich. Nie ocenię działania przeciwzmarszczkowego, bo nie mam jeszcze widocznych zmarszczek w tej okolicy.

Czy warto? Nie. Krem o takim samym działaniu można kupić za 1/4 ceny. Jedyny plus jaki dostrzegłam to dobre właściwości nawilżające. Ale nie tego spodziewamy sie po kremie za 130 zł, prawda?

Reklamy

w poszukiwaniu tuszu idealnego # vol.1

Moje poszukiwania tuszu idealnego sięgają czasów studiów. Wtedy najważniejszy był dla mnie makijaż oczu. Rzęsy musiały być grube, długie, wręcz teatralnie podkreślone. Teraz mój sposób noszenia makijażu trochę sie zmienił – mogę nawet w ogóle ich nie tuszować np. przy smoky i dobrze mi z tym :) Jednak cały czas marzę o maskarze, która wyczaruje na moich oczach firanki pięknych, gęstych rzęs (mam parę typów, ale o tym później).

Od tuszu oczekuję dwóch rzeczy – porządnego pogrubienia i nierozmazywania się. Z osiagnieciem tej drugiej cechy jest u mnie najciężej. Podejrzewam, że muszę mieć jakaś dziwną budowę oka, bo do tej pory trafiłam tylko na jedną maskarę, która prawie! nie rozmazała mi się pod dolną linia rzęs (a miałam ich sporo zarazem z górnej jak i niższej półki)

Ostatnio wpadł mi w ręce ten tusz:

… Benefit, They’re Real!… 

Produkt podobno kultowy. A  jak kultowy to trzeba wypróbować…

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to szczoteczka. Widzę w niej inspirację średniowiecznymi narzędziami tortur ;) Za każdym razem, kiedy zbliżam ją do oka, mam obawy, czy sobie nie zrobię krzywdy. Przy uważnym operowaniu tą „mini maczugą” nic nie powinno się stać, ale w pośpiechu…proszę uważać ;)

Benefit ~ They're Real!

A efekt? Dość mizerny.

Po straciu z tym tuszem moje rzęsy wygladają jak owadzie nóżki. Wydłużone i lekko podkręcone, ale wciąż owadzie nóżki…

Benefit ~ They're Real!

Ciężko się go zmywa płynem miceralnym. Najlepiej sprawdza się w tym przypadku dobry żel do mycia twarzy.

Rozczarowanie…

Z plusów: rozmazuje się w niewielkim stopniu.

Niestety, jak na tusz takiej firmy i za taką cenę to jednak za mało.