Chanel Perfection Lumiere Velvet

Chanel niedawno wypuściła swój nowy podkład – Perfection Lumiere Velvet. Naczytałam sie o nim tyle wspaniałych rzeczy, że czym prędzej pobiegłam do perfumerii po próbkę.

Wybrałam kolor najjaśniejszy, czyli 10:

Obrazek

 

Cera po nałożeniu tego podkładu ma wyglądać idealnie (producent obiecuje m.in. wygładzenie) a dodatkowo ma zostać zmatowiona. Szczerze mówiąc nie wiem, co Chanel rozumie pod słowem „mat”, bo dla mnie mat to nie jest :). Perfection Velvet daje raczej lekkie satynowo-pudrowe wykończenie.

Nakładanie tego podkładu to sama przyjemność. Gładko się rozprowadza, nie robi smug, świetnie stapia się z cerą. Krycie ma delikatne, aczkolwiek można je budować do średniego. Przy tym nie ma obawy o efekt maski.

Buzia wygląda naprawdę ładnie. Jest rozświetlona.

ObrazekPhotoGrid_1398613863700

Producent obiecuje utrzymywanie się podkładu przez wiele godzin. Z tym bym trochę podyskutowała. Po ok 6 godzinach zaczął schodzić z policzka (efekt podpierania ręką :)) Po jakimś czasie zaczęłam się również świecić na nosie. Podkład też trochę zebrał mi się w okolicach skrzydełek. Reszta strefy T była bez zarzutu. Również, co mnie miło zaskoczyło, nie ważył się, mimo nałożonych dwóch warstw pudru (ba, nawet trzech!).

Czy polecam?

Mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się efekt wygładzenia i rozświetlenia cery, ale z drugiej podkład za prawie 200 zł powinien dłużej utrzymywać sie na twarzy i nie spływać – po paru godzinach widać na mojej twarzy to, co początkowo podkład dał radę ukryć . Mimo tego wart jest chociaż wypróbowania.