nowość od Eveline ~ tusz X-Treme Noir

Niedawno na stoisku Eveline pojawił się nowy tusz do rzęs tej marki ~ X-Treme Noir. Z reguły nie kupuję kosmetyków w ciemno, ale nowość za niecałe 14 złotych od razu wylądowała w moim koszyku :)

2015-03-21 11.23.49

Kosmetyk ma, według obietnic producenta, maksymalnie pogrubić oraz wydłużyć nasze rzęsy nadając im kolor głębokiej czerni.

Coż, po tanich maskarach nie spodziewam się cudów, ale ta posiada bardzo fajną szczoteczkę i byłam ciekawa, czy uzyskam nią podobny efekt, jak w przypadku jednego z moich ulubionych tuszy do rzęs.

Szczoteczka jest w formie stożka i wygląda prawie tak samo, jak u Lancome Hypnose Star.

eveline x-treme noir

Co mi się podoba w tym tuszu to to, że szczoteczka nabiera wręcz minimalną jego ilość, może trochę nawet za mało. Nie wiem, czy to akurat jest kwestia poszczególnych opakowań, ale wylot maskary jest dość mocno zwężony. Dzięki temu nie ubrudzimy całego oka produktem, ale z drugiej strony trzeba troszkę użyć siły, żeby umieścić szczoteczkę ponownie w opakowaniu.

Co do działania: Rzęsy są faktycznie ładnie podkreślone, wydłużone i mają głęboki kolor. Tusz nie skleja, wręcz przeciwnie, bardzo ładnie rozdziela rzęsy. Ja jestem fanką spektakularnych efektów :) i według mnie ta maskara daje dość naturalny efekt, nawet przy dwóch warstwach.

eveline x treme noir collage

Przy tak niskiej cenie jest to naprawdę świetny tusz, który się nie kruszy i nie rozmazuje. Good job, Eveline! :)

Polecam!

Reklamy

Essence Lash Princess vs. Eveline Volumix Fiberlast

Dzisiaj pojedynek dwóch tuszy drogeryjnych ~ nowość z firmy Essence oraz nasz Eveline.

2014-10-05 10

Maskara Lash Princess ma za zadanie „dramatycznie” pogrubić nasze rzęsy a Volumix Fiberlast głównie wydłużyć i podkręcić, chociaż nazwa wskazuje na jej inne właściwości.

Efekty?

                    U góry oko wytuszowane Eveline’m. Na dole Essence

Volumix  wydłuża dość porządnie. Czy podkręca? Nie wiem, bo zawsze używam zalotki. Jedyne co mi się nie podoba w tym tuszu to brak jakiegokolwiek pogrubienia rzęs – na zdjęciu tego tak mocno nie widać, ale wyglądają trochę mizernie, tak szczecinowato :)

Lash Princess natomiast pogrubia lepiej niż niektóre maskary wysokopółkowe a do tego ładnie rozdziela rzęsy i dodatkowo trochę wydłuża. Pozostawia na prawdę bardzo fajny wachlarzyk.

Co mnie w tych tuszach najbardziej zaskoczyło? Sa megatrwałe! Nie osypują się, nie kruszą, nic z tych rzeczy. Wcześniej wspominałam, że prawie wszystkie tusze się u mnie rozmazują i robią większą lub mniejszą „pandę” pod okiem. Te dwie maskary są chyba jedynymi, jak do tej pory, które właściwie nie zostawiły po sobie śladu pod moją dolna powieką. I to wszystko za niecałe 15 zł.