cool tone reds

Każda z nas ma swoje ulubione kolory, które uwielbia nosić na ustach. W moim przypadku są to czerwienie i fuksje.
Dzisiaj skupimy się na tych pierwszych. Poniżej znajdziecie moją kolekcję szminek w chłodnych odcieniach a w następnym poście postaram się zaprezentować cieplejsze ich wersje.
Enjoy!
Sephora Wonderful Cushion no 5, Wonderful Red
Piękny kolor wpadający w malinę.
sephora wonderful cushion no 05
Revlon, Super Lustrous Lipstick, nr 720 Fire&Ice
Moja ulubiona, jeśli chodzi o odcień. Taki kolor zawsze kojarzył mi się z Królewną Śnieżką :D
Nie jest zbyt trwała, ale nie rozmazuje się poza kontur ust i pięknie je nawilża.
revlon fire&ice
Golden Rose, Longstay Liquid Matte Lipstick, nr 09
Zdecydowanie najciemniejsza w kolekcji.
golden rose longstay matte nr 09
Jeffree Star, Velour Liquid Lipstick, Redrum
Klasyka. Jeżeli chodzi o jakość, nie odbiega jakoś szczególnie od szminek np. Golden Rose. Formuła jest mniej wysuszająca, ale szminka trzyma się podobnie.
jeffree star, redrum
I na koniec mamy szminkę z firmy NYX, Butter Lipstick w odcieniu Eros.
Kolor piękny, bardzo podobny do Revlona (wyżej), jednak formuła… pozostawia wiele do życzenia. Jak sama nazwa wskazuje, jest masełkowata. Aż nadto. Rozmazuje się niemiłosiernie i wychodzi poza kontur ust. Szkoda :(
nyx, eros
A jakie są wasze ulubione czerwienie?
Reklamy

smakowite kąski z okazji Dnia Kobiet <3

Dogodziłyście sobie 8-go marca?

Bo ja tak :D

W ten właśnie sposób:

women day treats blog

Mamy tutaj:

  • Lumene Vit+ Pampering Drops
  • maseczka z Sephory z granatem
  • zestaw wersji miniaturowych maseczek Peter Thomas Roth
  • róż Amilie Mineral Cosmetics ~ Tip Top (piękny!, również jako rozświetlacz)
  • próbka podkładu Chanel Les Beiges
  • korektor MUFE HD odcień Y23

Wybróbowałam już wszystko i nie żałuję zakupienia którejkolwiek z tych rzeczy :)

Najbardziej powaliła mnie na kolana maseczka enzymatyczna firmy Peter Thomas Roth (z dyni). Jest genialna! A do tego mega wydajna, więc cena 200 zł za całe opakowanie (150 ml) już tak nie odstrasza, bo starczy chyba na rok :P

O reszcie szepnę po dogłębnych testach ;)

moje ulubione pędzle do podkładu/my favourite foundation brushes

Odpowiedni pędzel może zdziałać cuda. Sprawi, że podkład pięknie się rozprowadzi i uzyskamy efekt airbrush. I odwrotnie, nałożony kiepskim narzędziem będzie przypominał gładź szpachlową.

Dzisiaj przedstawię Wam moje cztery ulubione pędzelki do nakładania bazy, dzięki którym ta codzienna czynność staje się czystą przyjemnością.

my foundation brushes

my foundation brushes_closeup

Na pierwszy ogień idzie Hakuro H50S. Pędzel wykonany z włosia syntetycznego. Nie jest aż tak gęsty, jak pozostałe moje maleństwa i dlatego nie „wypija” zbyt dużo podkładu. Kształt pędzelka pozwala stemplować produkt na skórze, dając mocniejsze krycie. Używam go od bardzo dawna a nie wypadł z niego ani jeden włosek. Jest też jednym z najtańszych z tej grupy.

Następny to H54, również firma Hakuro. Tym razem jest to pędzel w formie kuleczki.  Jest dość „zbity” i dzięki temu ładnie rozprowadzimy podkład zarówno w płynie,  kremie czy podkład mineralny. Jest na tyle duży, że pokryje twarz w bardzo krótkim czasie. Wykonany również z włosia syntetycznego.

Kolejny egzemplarz to również kuleczka,  ale w wersji mini – Zoeva Face Shape 110. Dość mały pędzel, ale z mocą :). Może trzeba się bardziej nim namachać, ale za to dokładniej rozprowadzimy podkład w miejscach „trudniej dostępnych”.  Również idealny do podkładu mineralnego.

I na koniec, chyba mój ulubiony – Sephora Pro Flawless Airbrush nr 56. Jest również „zbity” i ładnie uformowany. Delikatnie skośny. Faktycznie, efekt po nałożeniu podkładu jest rewelacyjny. Dość drogi, kosztuje 99 zł. Warto jednak zainwestować w ten pędzel.

A jakie są Wasze typy?