w poszukiwaniu tuszu idealnego #vol. 3 Bourjois ~ Max Holidays

Nowość od firmy Bourjois – tusz Volume Glamour Max Holidays.

Małe, poręczne opakowanie, w sam raz do wakacyjnej kosmetyczki. A ja lubię takie maleństwa, więc przygarnęłam je z wielką radością :)

Tusz występuje w wersji standardowej i wodoodpornej oraz w czterech wersjach kolorystycznych (niestety w Polsce dostępny jest w dwóch). Ja posiadam czarną wodoodporną.

A wrażenia? Pod względem efektu – bardzo pozytywnie! Tusz bardzo ładnie rozdziela rzęsy, pogrubia (ale bez efektu wow)  i zdecydowanie wydłuża . Szczególnie pięknie prezentuje się na rzęasach podkręconych zalotką.

Jeżeli chodzi o trwałość – jest również dobrze. Testowałam go w upalny dzień i pod jego koniec trochę rozmazał mi się przy dolnej powiece.

A tak Max Holidays prezentuje się na moim oku:

I jak?

Reklamy

w poszukiwaniu tuszu idealnego #vol. 2

Dzisiaj parę słów na temat jednego z najlepszych drogeryjnych tuszów do rzęs, jakie wpadły w moje ręce ~ Essence Lash Mania Reloded.

CAM00912

Będzie krótko i zwięźle :) Tusz jest rewelacyjny! Pięknie wydłuża, pogrubia i rozdziela rzęsy. Nie osypuje się, nie odbija na powiece, w sumie nawet się nie rozmazuje (może delikatnie w cieplejsze dni, przynajmniej w moim przypadku). Świetnie trzyma uprzednie podkręcenie zalotką.

collage_20140629173552605

Szczoteczka jest gumowa, ale na tyle miękka, że nie boję się przyłożyc jej do oka.

Za cenę ok 11 zł warta jest chociaż wypróbowania!

w poszukiwaniu tuszu idealnego # vol.1

Moje poszukiwania tuszu idealnego sięgają czasów studiów. Wtedy najważniejszy był dla mnie makijaż oczu. Rzęsy musiały być grube, długie, wręcz teatralnie podkreślone. Teraz mój sposób noszenia makijażu trochę sie zmienił – mogę nawet w ogóle ich nie tuszować np. przy smoky i dobrze mi z tym :) Jednak cały czas marzę o maskarze, która wyczaruje na moich oczach firanki pięknych, gęstych rzęs (mam parę typów, ale o tym później).

Od tuszu oczekuję dwóch rzeczy – porządnego pogrubienia i nierozmazywania się. Z osiagnieciem tej drugiej cechy jest u mnie najciężej. Podejrzewam, że muszę mieć jakaś dziwną budowę oka, bo do tej pory trafiłam tylko na jedną maskarę, która prawie! nie rozmazała mi się pod dolną linia rzęs (a miałam ich sporo zarazem z górnej jak i niższej półki)

Ostatnio wpadł mi w ręce ten tusz:

… Benefit, They’re Real!… 

Produkt podobno kultowy. A  jak kultowy to trzeba wypróbować…

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to szczoteczka. Widzę w niej inspirację średniowiecznymi narzędziami tortur ;) Za każdym razem, kiedy zbliżam ją do oka, mam obawy, czy sobie nie zrobię krzywdy. Przy uważnym operowaniu tą „mini maczugą” nic nie powinno się stać, ale w pośpiechu…proszę uważać ;)

Benefit ~ They're Real!

A efekt? Dość mizerny.

Po straciu z tym tuszem moje rzęsy wygladają jak owadzie nóżki. Wydłużone i lekko podkręcone, ale wciąż owadzie nóżki…

Benefit ~ They're Real!

Ciężko się go zmywa płynem miceralnym. Najlepiej sprawdza się w tym przypadku dobry żel do mycia twarzy.

Rozczarowanie…

Z plusów: rozmazuje się w niewielkim stopniu.

Niestety, jak na tusz takiej firmy i za taką cenę to jednak za mało.